Czas na pierwsze wino. Zastanawiałem się od czego zacząć, po głowie chodziły mi różne ulubione chilijskie carmenere, ale przekornie postanowiłem napisać o… winie francuskim. Po pierwsze, dlatego, że nie zamykam się na inne wina niż te z Chile, a po drugie, dlatego, że Lidl ostatnio kusi całkiem sporą kolekcją win francuskich. Stałem więc ostatnio sporą chwilę przed regałem w Lidlu i myślałem które by tu wino wybrać, aby znów nie było francuskiej wpadki. Z górnej półki były 3 wina, w tym tylko jedno opisywane było jako ciężkie, a więc takie jakie lubię najbardziej. Château Talbot rocznik 2010. Cena 199 zł, więc jak na wino z Lidla to zupełny kosmos, pani w kasie po zeskanowaniu kodu przeprosiła mnie, że źle przypisano w systemie cenę do wina, ale jak upewniłem ją, że błędu nie ma, zrobiła minę, którą byłoby mi dość ciężko powtórzyć.

Parę słów o winie. Według gazetki Lidla Château Talbot to wino czerwone, ciężkie, wytrawne. Barwa intensywna, czerwono-granatowa z rubinowym refleksem, wino daje wyraźne, długie łzy na ściankach kieliszka. Aromaty w bukiecie: cedr, borówka, suszona śliwka, czekolada, herbata. Można przechowywać do 2026 roku. Szacun, tylko kto z nas potrafi tak długo trzymać wino w swojej winiarce. Winnica ma 101 hektarów i stanowi jedną ósmą apelacji Saint-Julien. Znajduje się w regionie Médoc, która jest częścią regionu winiarskiego Bordeaux. Wino ma w składzie 66% cabarnet sauvignon, 26% merlot, reszta to inne szczepy.

Butelka zwraca uwagę, choć nie bije z niej, jak z niektórych win francuskich, zbytni przepych. Po prostu pełna elegancja.

Chateau Talbot 2010

Chateau Talbot 2010

Korek dał się łatwo wyjąć, wyglądał jak nowy. Ewidentnie na korkach nie oszczędzają. Wlewając wino do kieliszka widać obiecującą, głęboką, rubinową barwę. Łzy na kieliszku fantastyczne, to wino dosłownie płacze. W kieliszku praktycznie nie przejrzyste, ledwo przepuszcza światło. Zapach również przyjemny, czuć czarne owoce. Takie wino nie może smakować źle.

Chateau Talbot 2010

Czas na test smaku. Rzeczywiście dość ciężkie, choć nie aż tak ciężkie jak się spodziewałem. Wyraźny smak czarnej porzeczki. Śliwki nie mogę się doszukać, natomiast co ciekawe można wyczuć reklamowany smaku herbaty. Czekolady też nie czuję, może jadam inne. Mam jednak wrażenie, że jak na ciężkie wino trochę mu tej ciężkości brakuje.

Czy warto wydać na to wino 199 zł? Być może znajdą się jego zwolennicy, ale jak dla mnie jest zbyt mało owocowe, ma za słaby finisz. Za takie pieniądze próbowałem ciekawszych win, tak więc na moją listę win ulubionych i pożądanych nie trafia. I nie przekonuje mnie, że wg Lidla jest na 34. miejscu na liście najbardziej poszukiwanych win świata (swoją drogą ciekawe co to za ranking). Choć nie powiem, smakowało i warto było spróbować, to jeden z lepszych francuzów jakie dotąd piłem.

Moja ocena:

7/10