Co świadczy o klasie restauracji? Gustowny, elegancki, klimatyczny wystrój? Na pewno. Wyszukane, nietuzinkowe potrawy w menu? Również. Ale nawet gdy się tego wszystkiego dopilnuje, klient i tak może wyjść niezadowolony. Bo mu po prostu nie smakowało. Dlatego najważniejsze jest to, by dobrze gotować, a klasę pokazuje to jak przyrządza się trudne potrawy, takie jak stek wołowy, klasyczny T-bone czy polędwicę. Widziałem już wiele knajp, mianujących się bardzo prestiżowymi, gdzie niestety ten element menu zawodził. I pewnie nie zawsze z winy kucharza, ale choćby dlatego że nie jest łatwo kupić dobrej jakości wołowinę. Stąd niestety restauracji, w których można zjeść perfekcyjnie przyrządzaną wołowinę, taką której nie mamy nigdy dość, nie jest za wiele. Jedną z tych, które z pełną odpowiedzialnością można polecić, jest Butchery&wine w Warszawie przy ul. Żurawiej 22. Lokalizacja niezła, samo centrum, ale w bocznej ulicy od Marszałkowskiej, więc nie czuć tego warszawskiego zgiełku. Z zewnątrz lokal niepozorny, w środku urządzony przyjemnie, bez przepychu, może nawet nieco surowo, ale ogólne wrażenie bardzo pozytywne. Układ stolików przemyślany, nie siedzi się na plecach sąsiada. Miejsca nie ma za dużo, nie liczyłem, ale na oko z 10 stolików, może nawet mniej. Bez rezerwacji lepiej nie ryzykować.

Butchery&wine

Na początek przystawki. Uwagę zwraca pieczony szpik kostny, ale na pierwszy raz wybrałem coś bardziej klasycznego. Parfait z foie gras z marmoladą z czerwonej cebuli. Bardzo smaczna, delikatna przystawka, warto spróbować.

fois gras Butchery&wine

W międzyczasie wybór wina. Za namową kelnerki na pierwszy ogień idzie włoskie Il Velluto Amarone della Valpolicella Classico. Co prawda myślałem o czymś z Chile, ale kelnerka była dość przekonująca, więc postanowiłem zaryzykować i skusić się na Włochy.

Il Velluto Amarone della Valpolicella www.delightoftaste.com

Już przy nalewaniu było widać, że wino będzie delikatne. Barwa soczysta czerwona, ale do ciemnych nie należy. W smaku bardzo delikatne, dopiero w połowie butelki zacząłem wyczuwać owocowe nuty. Pod koniec stwierdziłem, że jest niezłe jak na tę kategorię win, choć do ulubionych go nie zaliczę. Tym bardziej przy grillowanym steku wino to nieco ginęło.

Tymczasem przyszedł czas na zamówienie głównego dania. Karta potraw z grilla wygląda obiecująco. Aż 12 steków w różnych wersjach, naprawdę niełatwo się zdecydować. Postanowiłem wybrać jedno z najtrudniejszych do ugrillowania mięs czyli T-bona. Niezmiernie rzadko spotyka się T-bona naprawdę średnio wysmażonego, byłem więc ciekaw jak kucharz poradzi sobie z nim w Butchery&wine. Kuzynka, z którą byłem na kolacji, zamówiła grillowaną polędwicę podawaną w zestawie z ziemniakami fondant, szpinakiem i truflami.

Trzeba przyznać, że potrawy prezentowały się apetycznie.

T-bone steak Butchery&wine

polędwica wołowa Butchery&wine

T-bone był pyszny, doskonale miękki, dosłownie rozpływający się w ustach. Co prawda był minimalnie przeciągnięty, mięso nie było tak soczyste jak powinno być, ale było tak doskonale miękkie, że można było to całkowicie wybaczyć. Ale jedna rzecz jest niewiarygodna – mięso pochodziło z Polski. Nigdy wcześniej nie jadłem tak dobrej polskiej wołowiny. Polędwica kuzynki równie doskonała, zdecydowanie bardziej średnio wysmażona, pięknie różowa w środku.

W międzyczasie skończyła się butelka Amarone. Kelnerka widząc, że nie do końca trafiła w mój gust, poprosiła sommeliera o pomoc. Cel był prosty – wino ciężkie, pełne, owocowe. I nie z Włoch ani Francji. Z paru propozycji wybrałem hiszpańskie wino z Castilla y Leon – Quinta Sardonia. Wybór zdecydowanie ciekawszy, wino o pięknej, głębokiej barwie, ciekawym aromacie i doskonałym, pełnym smaku oraz długim finiszu. Wniosek – przy wyborze win z wyższej półki szukaj na sali sommeliera.

quinta sardonia www.delightoftaste.com

I tak delektując się świetnym winem dobrnęliśmy do deserów. Mój wybór padł na ciastko czekoladowe z musem śmietankowym, kuzynka wybrała ciekawą wersję szarlotki. Obydwa desery dopełniły tę znakomitą ucztę.

ciastko czekoladowe Butchery&wine

szarlotka Butchery&wine

Muszę uczciwie przyznać, że niewiele jest miejsc, gdzie chce się wracać zaraz po wyjściu. Jedyne co można zarzucić tej restauracji to stosunkowo krótkie godziny otwarcia (kuchnia przyjmuje zamówienia do 22), nie mieliśmy sumienia, aby wysiadywać tam po 23, choć oczywiście nikt nie wypraszał. A w takim miejscu chciałoby się posiedzieć trochę dłużej.

Podsumowując, jeśli ktoś ma ochotę na rewelacyjną grillowaną wołowinę, adres Żurawia 22 w Warszawie to zdecydowanie właściwe miejsce. Motto restauracji brzmi „Love what you eat”. Dodałbym „Love the places where everything is perfectly cooked”.

Moja ocena:

9,5/10