Bardzo dawno temu wina hiszpańskie kojarzyły mi się z tanimi, niespecjalnej jakości winami z hipermarketu, coś jakby odpowiednik dyskietek „no name” (o ile jeszcze ktoś pamięta te czasy). Jak na studencką kieszeń wybór doskonały. Nieco później do repertuaru doszły wina z Rioja. Jakościowo nierówne, czasem doskonałe, ale czasem po prostu słabe. I tak było aż do chwili, gdy mój sympatyczny kolega ze Stanów przy [...]